INFO:


avatar Ten blog rowerowy prowadzi De5troy3r z miasteczka Lublin. Mam przejechane 168867.60 kilometrów w tym 3102.67 w terenie. Jeżdę z prędkością średnią 26.77 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.


baton rowerowy bikestats.pl

Ratuj swoją okolicę:



Było, minęło:


2021:

2020:

2019:

2018:

2017:

2016:

2015:

2014:

2013:

2012:

2011:

2010:

2009 Nie prowadziłem bloga ;/

2008:

2007:

2006: Od września

WYJDŹ NA ROWER!

MUZYKA:

WYKRES ROCZNY:

Wykres roczny blog rowerowy De5troy3r.bikestats.pl

ARCHIWUM BLOGA:

Dane wyjazdu:
75.24 km 0.00 km teren
02:31 h 29.90 km/h

Piątek, 8 lipca 2011 | Komentarze 0

Pierwszy dzień na zamojszczyźnie i mała runda po okolicy :) Pojechałem z myślą zobaczenia szybów pod Werbkowicami. Jak wiadomo w województwie lubelskim, a dokładniej w jej południowo-wschodnich rejonach są złoża gazu łupkowego. Na szczęście na razie żadnych wież jeszcze nie ma. Zauważane są tylko terenowe auta Geofizyki Toruń. Nie wróży to dobrze. Niemniej jednak trzeba się cieszyć zajebistymi krajobrazami województwa lubelskiego :) Poniżej znajduje się mapka mojej małej pętelki :) ^^



MXS: 39,24km/h

Pozdrawiam,
Piotrek.
Kategoria Powyżej 50km


Dane wyjazdu:
53.79 km 0.00 km teren
02:01 h 26.67 km/h

Poniedziałek, 4 lipca 2011 | Komentarze 0

Znowu szlag mnie trafia. Kolejny dzień ostro pada. No cóż, już kilka dni poszło się ekhm no i tu nie będę wulgaryzował. Ostre siedzenie w domu powoduje kontuzje kolana, które mi się blokuje :-] Zresztą głowa boli, dużo myśli i niezrealizowane plany. To wszystko się nakłada i wnerwienie sięga zenitu. Dopiero pod wieczór się coś rozpogodziło. Od razu wzrok na asfalt...suchy, biorę szosówkę i pocinam na wioski. Nie pada aż do Piotrkowa. Ciemna chmura, ale wykminiłem, że jak będę jechał na zachód to od niej ucieknę. Ale pada coraz mocniej, robi się mokro i ciemno. Na szczęście dojeżdżam do Osowy i jest już sucho. Ucieszyłem się. Jednak martwią mnie widoczki po prawej stronie. Ciemne chmury i widać, że tam szaro i to nie wróży dobrze. Kurczę, a przecież tam będę jechał. W myśli mam tylko jedno, że może się uda jakoś po suchości dojechać. W zasadzie udawało mi się aż do Prawiednik. Za lasem już mokro, a przed Lublinem nieźle pada. Spadek prędkości i turlałem się 16km/h do domu, co by roweru nie schlapać. Tak czy owak rower brudny i trzeba było ten syf z niego ściągnąć. Pogoda chyba się już nie poprawi. A jak się poprawi to na dwa dni, a potem znowu się załamie na dwa tygodnie. I tak w kółko.






MXS: 40,80km/h

Pozdrawiam,
Piotrek.
Kategoria Powyżej 50km


Dane wyjazdu:
49.23 km 0.00 km teren
02:10 h 22.72 km/h

Piątek, 1 lipca 2011 | Komentarze 0

Kolejny raz nie mogłem się powstrzymać. Mimo, że na dworze lekko padało wybrałem się na małą przejażdżkę po okolicach. Tym razem dobrze się przygotowałem, czyli stary Romet z żelaznymi błotnikami, kurtka przeciwdeszczowa i jazda stała się przyjemnością. Lekko padający deszcz nie sprawiał kłopotów. Dopiero porządna zlewa dorwała mnie w Jabłonnej. Ściana deszczu, którą przeczekałem na stacji benzynowej. Ciekawe co ci ludzie siedzący w autach o mnie myśleli. Pewnie jakiś wariat :-] Gdy już zmniejszyła się intensywność opadów ruszyłem dalej w drogę. Ochłodziło się znacznie i zaczęło dość silnie wiać. Na szczęście mocno dawałem po garach i było mi gorąco. Na koniec kilka fotek. Więcej nie ma, gdyż każde zatrzymanie się groziło utratą cennego ciepła :) Reasumując jazda w takiej pogodzie też ma swój urok. Tylko trzeba się do niej odpowiednio przygotować :)








MXS: 30,0km/h

Pozdrawiam,
Piotrek.
Kategoria Poniżej 50km


Dane wyjazdu:
119.27 km 0.00 km teren
04:21 h 27.42 km/h

Czwartek, 30 czerwca 2011 | Komentarze 1

Po wczorajszym zajebistym dniu nierowerowym dzisiaj przyszła pora na dzień rowerowy. Co prawda nie było tak wspaniale jak wczoraj, ale wiadomo nie wszystko ciągle musi być naj. Z początku dnia trochę załatwiania różnych spraw, po południu wyjechałem na rower i pojechałem na pętelkę po wioskach.

Temperatura, świecące Słońce zachęcało do jazdy. Nie zdawałem sobie sprawy jak jest duszno. Po wczorajszej zlewie wszystko parowało. Normalny tropik. Wybrałem się w trasę, która zawierała odcinek przez który nigdy nie jechałem. Dokładniej była to droga na Żółkiewkę przez Rybczewice i Częstoborowice. W zasadzie jakość asfaltu była do przewidzenia. Mnóstwo łat, powybijanych dziur i do tego wszystkiego miejscami piasek na drodze, który został naniesiony przez wody spływające ze wzniesień podczas deszczu. Teren ogólnie taki sobie. Mnóstwo lasu, dużo podmokłych terenów, a na wsiach jakby się czas zatrzymał. Gdyby nie samochody to pomyślałbym, że cofnąłem się w epoce :) To też ma swój urok, ale jakoś nie przepadam za leśnymi i bagnistymi krajobrazami. Też na tamtejszym odcinku mijałem jadącego z przeciwka rowerzystę z sakwami. Bardzo się ucieszyłem widząc pr0 bikera na tamtym zapomniany terenie :) Powrót do domu to już standard od Żółkiewki na Wysokie, Bychawę i do domu :)

Strasznie się wymordowałem. Nie było czym oddychać, pot lał się ze mnie hektolitrami. Ale coś trzeba było wykręcić, bo prognozy pogody na najbliższe dni nie są optymistyczne. Szykuje mi się ostre siedzenie w domu i stagnacja. Ciekaw jestem czy na Święto Roweru się wybiorę. Jak będzie padało to nie wiem czy jest sens jechać i rower brudzić :-]














MXS: 47,66km/h

Pozdrawiam,
Piotrek.

Dane wyjazdu:
38.98 km 0.00 km teren
02:04 h 18.86 km/h

Wtorek, 28 czerwca 2011 | Komentarze 5

Coś mnie podkusiło żeby wybrać się na przejażdżkę rowerem. A przecież ciemne chmury, ołowiane niosły hektolitry wody. No cóż uzależnienie to uzależnienie. Tylko po jaką cholerę wybrałem się rowerem szosowym? ^^ Co z tego, że na początku było sucho, jak potem tak lało, że suchości już nie widziałem. Chyba, że na przystankach autobusowych, na których przestałem ponad półtora godziny z myślą o lepszej przyszłości pogodowej. Niestety mogłem stać tam pół dnia i tak musiałem jechać w deszczu, po mokrej nawierzchni. Od cholery brakowało mi błotników i myślałem o moim staruszku, czyt. Romecie z wielkimi żelaznymi błotnikami. Bym sto razy szybciej jechał, a tak wlokłem się 17km/h żeby sobie spodenek nie schlapać i co najważniejsze roweru. Jednym słowem zrobiłem wszystko co nie powinienem zrobić. Źle się przygotowałem do wycieczki, bo tak naprawdę można było z 80km spokojnie przejechać, ale nie tym rowerem. Mówią podróże kształcą, ciekawe na ile zmądrzałem po tej ^^ Na koniec kilka zdjęć, które robiłem stojąc na przystankach.










MXS: 33,88km/h

Pozdrawiam,
Piotrek.
Kategoria Poniżej 50km


Dane wyjazdu:
14.91 km 0.00 km teren
00:40 h 22.37 km/h

Poniedziałek, 27 czerwca 2011 | Komentarze 0

Po mieście tylko. Co tu dużo pisać, beznadziejny poniedziałek. Cztery dni zmarnowane na rzecz jednego dnia! Dobra nie ma o czym pisać. Żyje się dalej.

MXS: 30,0km/h

Pozdrawiam,
Piotrek.
Kategoria Poniżej 50km


Dane wyjazdu:
72.33 km 0.00 km teren
02:35 h 28.00 km/h

Niedziela, 26 czerwca 2011 | Komentarze 1

Jak w tytule. Nieco trzeba było się chwilę porelaksować, bo od siedzenia w domu tyłek boli. Zresztą nie tylko on :-] Z tego, że nic fizycznie nie robię zablokowało mi kolano. Ledwo mogłem chodzić. To był sygnał od organizmu, który rozpaczliwie domagał się roweru. Tylko na niego wsiadłem, zrobiłem kilka metrów blokada ustała. Potem to już się ostro kręciło po wioskach. Z tego wniosek, że lepiej mi wychodzi jeżdżenie jak siedzenie w domu.

Trasa to zwykła pętelka przez Chmiel i na Bychawę. Kolejny dzień mocno wiało z północnego-zachodu. Już mnie trochę szlag trafia na to. A jak patrze na ICM to jutro ma znowu wiać, pojutrze też i to ciągle z północy. Ahhh...trzeba będzie jakoś to przeboleć. Na szczęście aura jest stabilna i o żadnym deszczu dzisiaj nie było mowy. Fakt ten potwierdza wysyp niedzielnych rowerzystów na prawiednickiej szosie :-]

Pocieszające jest to, że dzisiaj zakańczam edukację. Jutro wszystko się okaże jak tam, co tam :-] Tak czy owak chwilowo będę mógł cieszyć się czasem wolnym, który trzeba będzie jakoś spożytkować na różne cele.








MXS: 41,76km/h

Pozdrawiam,
Piotrek.
Kategoria Powyżej 50km


Dane wyjazdu:
56.59 km 0.00 km teren
01:59 h 28.53 km/h

Sobota, 25 czerwca 2011 | Komentarze 0

Tak jak wczoraj zrobiłem sobie przerwę w moich poczynaniach naukowych. Tak jak wczoraj wiało, nawet miejscami mocniej no i bardziej niepewna ta pogoda była. Zdecydowanie było chłodniej, po pierwszej burzy zrobiło się już wiosennie. Temperatura sięgnęła 10*C. Generalnie było różnie, chmura nachodziła: 18*C, a jak jej nie było to nawet 22*C.

W sumie pół dnia zastanawiałem się kiedy mam jechać. Co rusz jakoś tak miało się na niezłą zlewę. Nagle przyszedł moment i pojechałem. Zrobiłem małą rundkę późnym popołudniem i dobrze, że dalej się nie wybierałem. Pod wieczór znowu asfalty zrobiły się mokre i tylko bym ciuchy schlapał i rower upierdzielił.

Na koniec jak zwykle kilka fotek. Kurcze nie ma czasu na jakieś konkretne wyjazdy i konkretne foty. Może niedługo otworzy mi się jakaś dalsza trasa :) I tego sobie sam życzę, a co? Nie mogę? :)









MXS: 39,93km/h

Pozdrawiam,
Piotrek.
Kategoria Powyżej 50km


Dane wyjazdu:
65.74 km 0.00 km teren
02:15 h 29.22 km/h

Piątek, 24 czerwca 2011 | Komentarze 3

W przerwie na "reklamy" zdążyłem sobie pojechać trochę na wieś. Pogoda całkiem fajna, bo nie było gorąco, ale było chmurzasto. Dlatego też celem wypadu było fotografowanie chmur :-] Jak zwykle aparat nie oddaje tego. Lepiej oglądać na żywo :) Jedynie co przeszkadzało to dość silny i porywisty wiatr wiejący z północnego-zachodu. Zresztą ostatnio ciągle mi tak przeszkadza, bo ja przecież południowiec i wolę najpierw jechać pod wiatr (na południe), by potem wiał mi w plecy ;-] Na trasie spokój, dwóch pr0 rowerzystów minąłem i tyle. reszta w domu siedzi albo nie zasuwa tędy co ja ^^.










A ta muzyka za mną ciągle chodziła. Nawet podczas jazdy :-]





MXS: 39,96km/h

Pozdrawiam,
Piotrek.
Kategoria Powyżej 50km


Dane wyjazdu:
57.62 km 0.00 km teren
02:05 h 27.66 km/h

Czwartek, 23 czerwca 2011 | Komentarze 0

Niby wolne, ale czasu na rower nie ma. A to z tego względu, że założyłem sobie hardkorowy plan naukowy na najbliższe cztery dni. Oczywiście na rower w przerwie trzeba wyjść, co by się przewietrzyć.

Co prawda krótko, ale to zawsze coś :) Najpierw pojechałem w stronę Głuska, by tam po drodze zapalić znicz na grobie dziadka. Potem już standardowa pętelka przez Wilczopole, Bystrzejowice, Kawęczyn aż na Chmiel i do Piotrkowa, by stamtąd wojewódzką 835 wrócić do domu. Ruch niewielki, cisza, spokój. Pogoda też niczego sobie, ciepło, lekko pochmurno, no i w okolicach Majdanu Kozickiego kilka kropel spadło mi na głowę.

Wracam dalej do roboty. Cel trzeba realizować. Na koniec jak zwykle ze cztery zdjęcia z trasy. Jutro ma padać, ale niewykluczone, że pod wieczór znowu w ramach przerwy się przejadę :)








MXS: 41,02km/h

Pozdrawiam,
Piotrek.
Kategoria Powyżej 50km